OPI: niemal co dziesiąta praca dyplomowa może być plagiatem

Fot. Fotolia

8 proc. prac dyplomowych przebadanych w 2019 r. może nosić znamiona plagiatu — wynika z pierwszych statystyk, pozyskanych z Jednolitego Systemu Antyplagiatowego, który od początku roku wprowadzono na uczelniach. O wynikach badania poinformował w środę OPI.

Promotorzy od lat korzystają z systemów wyszukujących plagiaty w ocenianych przez nich pracach. Wprowadzony do systemu antyplagiatowego tekst porównywany jest z innymi pracami dyplomowymi, treścią stron internetowych czy aktów prawnych. Na podstawie analizy podobieństw tych tekstów generowany jest raport. To w nim promotor znajduje podejrzane fragmenty i decyduje, czy można w tym przypadku mówić o plagiacie.

Na początku 2019 roku uczelnie z całej Polski zaczęły korzystać z Jednolitego Systemu Antyplagiatowego, stworzonego przez specjalistów Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI PIB). Jak informuje OPI PIB, w ciągu pierwszych dwóch sesji egzaminacyjnych (styczeń i czerwiec), za pomocą systemu przebadano 273 992 prace. W 22 077 pracach został przekroczony próg ostrzegawczy, określający zauważalny poziom potencjalnych zapożyczeń z innych tekstów. To ponad 8 proc. wszystkich przebadanych dokumentów.

«Próg ostrzegawczy informuje o podobieństwach między tekstami — co może, ale nie musi oznaczać plagiatu. Mogą być to np. cytowania obszernych fragmentów z innych prac, które promotor może dopuścić ostatecznie jako prawidłowe» – podkreśla cytowany w informacji prasowej dr Marek Kozłowski z OPI PIB.

Dodaje on, że jeszcze bardziej niepokojącym wskaźnikiem jest przekroczenie najwyższego możliwego progu alarmowego, co stwierdzono w 7 538 pracach. To ok. 2,75 proc. wszystkich przebadanych dokumentów. «Warto pamiętać, że o tym, czy dana praca zostanie zaklasyfikowana jako plagiat, zawsze decyduje nie system, a promotor. System antyplagiatowy wskazuje jedynie podobieństwa i możliwe formy manipulacji» — podkreśla ekspert.

Korzystający z elementów sztucznej inteligencji (uczenia maszynowego) system to pierwsze rozwiązanie tego typu w Polsce, które oferuje analizę długich fragmentów tekstu także pod kątem zmiany szyku wyrazów, zdań czy wykorzystania parafrazy.

System powstał po tym, jak Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zadecydowało, że rynek antyplagiatowy wymaga uregulowania. Resort zauważył również potrzebę nowoczesnego narzędzia, które wprowadzi takie same standardy oceny prac dyplomowych we wszystkich uczelniach w Polsce.

Jednolity System Antyplagiatowy w kilka minut może porównać dany tekst z niemal miliardem dokumentów znajdujących się w jego zasobach. Jest zintegrowany z Ogólnopolskim Repozytorium Pisemnych Prac Dyplomowych — bazą niemal 3 milionów prac dyplomowych (także w językach obcych). Resztę dokumentów stanowi m.in. treść stron internetowych, Wikipedii w sześciu różnych językach i baza aktów prawnych.

Autorzy algorytmu zwracają uwagę, że potężne zasoby to niejedyne narzędzie do walki z plagiatem. To konieczne, bowiem przez lata nieuczciwi «autorzy» prac dyplomowych wypracowali wiele sposobów, którymi próbowali obejść zabezpieczenia dotychczasowych systemów antyplagiatowych.

Jednym z nich jest np. zastąpienie spacji w tekście znakami interpunkcyjnymi w białym kolorze. Drobny zabieg, który można wykonać kilkoma kliknięciami na komputerze, pozostaje niewidoczny po wydruku pracy (na białej kartce nie widać przecież białych znaków) i pozwala oszukać część systemów antyplagiatowych. Jeszcze innym sposobem na obejście zabezpieczeń jest zamiana liter łacińskiego alfabetu w kopiowanym tekście na litery pochodzące z obcego alfabetu, np. z cyrylicy. Literkę «c» można zastąpić wówczas pochodzącym z cyrylicy identycznym znakiem, który odpowiada jednak dźwiękowi «es». Wizualnie nie ma żadnej różnicy, ale niektóre systemy antyplagiatowe mogą nie rozpoznać wyrazu zmienionego w ten sposób. Jednolity System Antyplagiatowy, który rozpoczyna nowy etap walki z plagiatami, jest odporny na tego typu manipulacje.

«Obsługa systemu jest sprawna i w znacznym stopniu intuicyjna. Wykrywanie zapożyczeń jest adekwatne do zasobów objętych systemem. Z pewnością +utrudnia życie+ świadomym plagiatorom» — podkreśla prof. dr hab. Maciej Perkowski, prodziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. — «Ze swej strony polecam +profilaktykę+, tzn. odpowiednio unikalny dobór tematu, uczulanie studentów na zaawansowanie procedur antyplagiatowych oraz równoczesne wyjaśnianie im sensu naukowej prawdy i wystrzegania się plagiatu, a także bieżące, dogłębne omawianie postępów pracy. W uproszczeniu – na wszystkich etapach przygotowywania pracy dyplomowej między studentem i jego pracą powinna zachodzić spójność».

Od stycznia do czerwca 2019 roku z Jednolitego Systemu Antyplagiatowego skorzystało prawie 100 tys. promotorów z 333 uczelni (przyp. red.: uczelni publicznych i niepublicznych w Polsce jest 386 – stan na 3.09.2019 r.). Tylko w czerwcu br. przy pomocy Jednolitego Systemu Antyplagiatowego przeanalizowano 59 tys. prac licencjackich, 5 tys. prac inżynierskich i 58 tys. prac magisterskich. Autorzy systemu podkreślają, że jeszcze w tym roku planowane jest poszerzenie baz dokumentów, do których system porównuje prace dyplomowe, o wewnętrzne dokumenty uczelni, w tym prace zaliczeniowe studentów czy treść wielu kolejnych polskich i zagranicznych stron internetowych. Obecnie uczelnie korzystają także z komercyjnych rozwiązań, takich jak plagiat.pl, Otwarty System Antyplagiatowy (OSA) czy Rapidus. Docelowo Jednolity System Antyplagiatowy ma mieć największe zasoby do porównywania dokumentów w Polsce.