Zgłoszenia do Przeglądu Garażowych Wynalazków «Off Science» — do 30 października

Fot. Fotolia

Do 30 października przedłużono nabór zgłoszeń do Przeglądu Garażowych Wynalazków „Off Science”, który odbywa się w ramach 4. Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach. Swoje pomysły mogą zgłosić wynalazcy i konstruktorzy w każdym wieku.

Przegląd Garażowych Wynalazków OFF Science to inicjatywa prezentująca dokonania osób, które amatorsko zajmują się nauką. Wynalazcy-amatorzy oraz konstruktorzy tworzący urządzenia i ciekawe rozwiązania techniczne będą mogli zaprezentować je podczas 4. Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach, który odbędzie się w styczniu w Międzynarodowym Centrum Kongresowym.

W tej edycji przeglądu przyznane będą trzy nagrody finansowe (publiczności festiwalowej, czytelników mediów regionalnych oraz komisji eksperckiej).

Organizatorzy — jak informują — podjęli decyzję o przedłużeniu naboru Przeglądu Garażowych Wynalazków OFF Science w trosce o wyższy poziom konkursu. Potencjalni jego uczestnicy zwracali uwagę, że pierwotna data zbierania zgłoszeń (koniec września) zbiega się z końcem sezonu urlopowego, a dłuższy czas na przygotowanie opisu wynalazków pozytywnie wpłynie na ich jakość.

Jak informują organizatorzy festiwalu, Przegląd Garażowych Wynalazków stał się istotnym elementem Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach.

«Społeczność osób, które amatorsko parają się techniką, wydaje się szczególnie liczna na Śląsku i w Zagłębiu. Organizatorzy chcą, aby festiwal po raz kolejny stał się okazją do pokazania szerszej publiczności efektów wytężonej pracy, które z reguły nie wychodzą poza obręb prywatnych warsztatów, garażów, strychów i piwnic» — czytamy w komunikacie.

We współzawodnictwie mogą wziąć udział konstruktorzy i wynalazcy w każdym wieku, działający indywidualnie lub w zespołach. Aby zgłosić projekt należy wypełnić formularz rejestracyjny dostępny na stronie www.slaskifestiwalnauki.pl w zakładce „OFF Science”. Do zgłoszenia powinny zostać dołączone szkice, obliczenia czy rysunki. Zgłoszenia będą analizowane zwłaszcza pod kątem praktyczności zawartego w nich pomysłu. Do tej pory nagrodzono m.in. budowę gokarta elektrycznego czy stację monitoringu jakości powietrza.

Serwis Nauka w Polsce jest patronem medialnym Śląskiego Festiwalu Nauki.

Nauka czytania pozytywnie wpływa na system wzrokowy

Fot. Fotolia

Pojawiająca się przy nauce czytania specjalizacja mózgu w rozpoznawaniu liter i znaków wspomaga reakcje na inne bodźce wzrokowe, np. twarze, przedmioty lub budynki – wynika z badania zamieszczonego w „Science Advances”.

Umiejętność czytania to stosunkowo świeża zdobycz kulturowa, która w związku z tym nie posiada w mózgu specjalnego miejsca, jak na przykład umiejętność rozpoznawania twarzy czy obiektów. Taki rejon po prostu jeszcze nie wyewoluował.

Wiadomo jednak, że wraz z nauką czytania specyficzna część mózgu zwana obszarem wzrokowej formy słów (Visual Word Form Area, VWFA), znajdująca się w lewej bruździe skroniowo–potylicznej, zaczyna być wrażliwa na litery i znaki.

Niektórzy badacze uważają, iż rozwój tego obszaru pociąga za sobą upośledzenie zdolności przetwarzania innych bodźców wzrokowych o znaczeniu kulturowym, np. twarzy, domów lub narzędzi.

Aczkolwiek naukowcy z Instytutu Psycholingwistyki im. Maxa Plancka (Holandia) dowiedli, że dzieje się zupełnie inaczej. Specjalizacja mózgu w rozpoznawaniu liter i znaków prowadząca do rozwoju VWFA nasila reakcje na inne bodźce wizualne.

„Obszar wzrokowej formy słów nie zabiera przestrzeni swoim sąsiadom, ale raczej nadbudowuje się na nich, pozostając responsywnym wobec innych kategorii wizualnych. Tak więc nauka czytania jest dobra. Wyostrza odpowiedzi kory wzrokowej poza umiejętność czytania i ma ogólnie pozytywny wpływ na system wzrokowy” – mówi Falk Huettig, jeden z autorów badania.

W badaniu uczestniczyło ponad 90 dorosłych Hindusów, charakteryzujących się różnym poziomem piśmienności – od osób czytających biegle po zupełnych analfabetów. Badacze wykonywali u nich obrazowanie mózgu metodą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI), a następnie porównywali uzyskane skany. W trakcie badania uczestnicy oglądali różne bodźce wizualne – zdania, litery, twarze, itp.

Okazało się, że wzorce aktywności mózgu podczas rozpoznawania bodźców wzrokowych niezwiązanych z czytaniem nie różniły się istotnie wśród osób piśmiennych i niepiśmiennych, a u Hindusów potrafiących czytać niektóre z nich były jeszcze bardziej do siebie zbliżone. Umiejętność czytania nie przeszkadzała w rozpoznawaniu twarzy, domów i narzędzi.

Raport ZBP: w tym roku przeciętne wydatki studenta przekroczą kwotę 2,1 tys. zł

Fot. PAP/Wojciech Pacewicz 04.02.2011

Przeciętne miesięczne wydatki studenta uczącego się w dużym akademickim mieście przekroczą kwotę 2100 zł, będą wyższe o ok. 250 zł niż w zeszłym roku i o 500 zł niż w 2016 r. — wynika z przekazanego PAP raportu Związku Banków Polskich «Portfel Studenta».

Jak zaznaczono, mimo rosnących kosztów, blisko połowa polskich studentów oszczędza miesięcznie kwotę wyższą niż 100 zł.

Jednocześnie, wskazano w raporcie, 80 proc. studentów w Polsce obecnie nie zarabia więcej niż 3000 zł netto miesięcznie, a co dziesiąty ma problem z terminową spłatą zobowiązań finansowych. Według autorów raportu potwierdza to konieczność szerokiej edukacji w tym zakresie.

Zgodnie z raportem dla większości studentów podstawowym narzędziem do dokonywania operacji związanych z zarządzaniem swoimi finansami jest konto bankowe. Jak wynika z badań ZBP posiada je już wielu maturzystów, udających się na studia. Blisko bowiem połowa ankietowanych bankowców (46 proc.) wskazuje, że młodzi Polacy zakładają pierwsze konto jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności.

«Oprócz konta bankowego polscy studenci chętnie korzystają z bankowości elektronicznej. Jak wynika z danych Warszawskiego Instytutu Bankowości przytoczonych w Raporcie, 3 na 4 studentów w Polsce co najmniej raz w tygodniu korzysta z usług bankowych za pomocą aplikacji mobilnej. Równie chętnie korzystają ze sklepów online» — napisano w komunikacie ZBP.

Zaznaczono, że potwierdzają to też wyniki badania przeprowadzonego przez Kantar TNS, na zlecenie Krajowej Izby Rozliczeniowej i Związku Banków Polskich, według których 69 proc. osób w wieku 19-25 lat robi zakupy za pośrednictwem internetu.

Autorzy raportu przywołują także analizy Polskiej Rady Biznesu, według której blisko 30 proc. osób w wieku 18-30 lat deklaruje zarobki na poziomie 1001-2000 zł netto.

«W perspektywie roku ok. 46 proc. chciałoby zarabiać między 2000 a 4000 zł netto, ale największe zróżnicowanie występuje w perspektywie 10 lat. Najliczniejsza grupa badanych (ok. 28 proc.) deklaruje w tym czasie chęć zarobku na poziomie powyżej 10 000 zł. Drugą największą grupą (nieco ponad 16 proc.) są studenci chcący zarabiać między 5000 a 6000 zł netto» — czytamy.

W informacji napisano, że raport potwierdza rosnącą skłonność do oszczędzania przez młodych Polaków. Zdaniem 86 proc. bankowców, w okresie minionych 12 miesięcy wzrosło zainteresowanie osób w wieku 19-25 lat produktami oszczędnościowymi. Sama wysokość odłożonych środków jest już zróżnicowana. Według danych Spot Data i Providenta zawartych w raporcie połowa ankietowanych w wieku 15-24 lata (50 proc.) deklaruje, że ich oszczędności nie przekraczają 2000 zł. Większymi środkami między 3000 a 5000 zł dysponuje 13 proc. badanych. 7 proc. pytanych wskazało, że wartość odłożonych przez nich pieniędzy przekracza 10 000 zł, a kolejne 6 proc. nawet więcej niż 20 000 zł.

«Rosnąca skłonność do oszczędzania czy aktywne korzystanie z nowoczesnych usług finansowych to jedne z odcieni finansowego portretu polskich studentów. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, młodzi Polacy nie unikają również zaciągania zobowiązań finansowych» — zauważono.

Według danych przedstawionych w raporcie, co piąta osoba (21 proc.) w wieku od 18 do 24 lat posiada kredyt. Łącznie grupa 615 073 młodych kredytobiorców posiada ponad 1,11 mln sztuk kredytów. Najpopularniejszym rodzajem zobowiązania młodych Polaków są kredyty konsumpcyjne (ponad 65,5 proc. ogółu kredytów) – na które składają się kredyty gotówkowe (40,7 proc.) i kredyty ratalne (24,8 proc.), zaciągane np. na zakup smartfona. Całkowita kwota zaciągniętych kredytów, które są spłacane to ponad 10,5 mld zł, z czego kwota pozostająca do spłaty to 8,61 mld zł.

«Zróżnicowane podejście młodych Polaków do oszczędzania czy zaciągania zobowiązań to nie tylko efekt młodzieńczej beztroski, ale przede wszystkim wciąż niewystarczającego poziomu wiedzy z zakresu szeroko rozumianych finansów» — oceniono.

Jak wynika z raportu, ponad połowa ankietowanych (57 proc.) w wieku 18-34 lat ocenia swoją wiedzę o finansach jako +raczej małą+ lub +bardzo małą+. Pozytywnie, jako +raczej dużą+ lub +bardzo dużą+ wiedzę ocenia zaledwie 5 proc. badanych w tej grupie wiekowej. Młodzi Polacy najsłabiej oceniają swoją wiedzę z zakresu cyberbezpieczeństwa (64 proc.). W dalszej kolejności krytycznie spoglądają na poziom wiedzy o kredytach i pożyczkach (52 proc.)» — czytamy w publikacji.

Zdaniem autorów raportu, bardzo niepokojącym sygnałem jest, że aż 55 proc. ankietowanych w wieku 18-34 lata zdarza się podpisać umowę finansową, nawet jeśli pomimo dokładnego przeczytania nie wszystkie zapisy rozumieją.

To w kontekście z jednej strony aktywnego korzystania z nowoczesnych technologii, w tym bankowości internetowej, a z drugiej zainteresowania pozyskiwaniem dodatkowego finansowania z kredytów czy pożyczek, uzasadnia, zdaniem ZBP, konieczność prowadzenia szerokich działań edukacyjnych w tym zakresie» — podsumowano.

W dużych miastach Polski obserwujemy baby boom – raport naukowca z UŁ

Fot. Fotolia

W największych miastach Polski, w stolicach województw, urodziło się ostatnio więcej dzieci, niż ogółem w całej Polsce. Taka nieoczekiwana ewolucja dzietności to zjawisko chwilowe — przewiduje prof. Piotr Szukalski z Instytutu Socjologii UŁ, który wyjaśnia przyczyny tego trendu.

Współczynnik dzietności lub poziom płodności oblicza się, podając liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym, czyli pomiędzy 15 a 49 rokiem życia. Przez ostatnie dekady występowała prosta zależność: dzietność mieszkanek miast była niższa niż ta na wsi. Co więcej, dzietność kobiet z dużych miast (tj. mających przynajmniej 100 tys.mieszkańców) była niższa niż ta w miastach ogółem. Kobiety w większych miastach miały wyższy poziom wykształcenia, więcej pracowały i zarabiały, miały większe aspiracje zawodowe. Wraz z wielkością miasta rosła też wśród jego mieszkanek znajomość środków antykoncepcyjnych. Socjologowie obserwowali odchodzenie od tradycyjnego modelu rodziny.

«Tymczasem we współczesnej Polsce to nie największe miasta odznaczają się najniższą dzietnością, ale — co zaskakujące — w części regionów skłonność mieszkanek stolic do posiadania dzieci przewyższa średnią dla regionu» – stwierdza prof. Szukalski, autor raportu «Wzrost dzietności w ostatnich latach: dlaczego najbardziej z niego korzystają duże miasta?».

To nowa obserwacja — zauważa badacz, gdyż od roku 1990 przez kolejne ćwierćwiecze w żadnej ze stolic województw nie odnotowano dzietności wyższej, niż dla Polski ogółem. Ostatnie lata jednak zmieniają ten obraz. W 2015 roku w Gdańsku i Warszawie urodziło się więcej dzieci, w kolejnym roku — również w Gorzowie Wielkopolskim. W 2017 r. «baby boom» odnotowano już w sześciu stolicach regionów, zaś w 2018 — w dziewięciu.

Prof. Szukalski zaobserował, że coraz częściej ludność stolicy charakteryzuje się wyższą dzietnością, niż mieszkańcy regionu ogółem.

W stolicach województw zamieszkuje zazwyczaj znaczna część populacji (zwykle 20-30 proc.), a to oznacza dużą przewagę rozrodczości nad pozostałą częścią ludności danego regionu. Właśnie taką sytuację socjolog z UŁ zaobserwował od 2015 r. w Gorzowie Wielkopolskim i Opolu, od 2016 r. w Gdańsku i Rzeszowie, od 2017 r. w Szczecinie i Kielcach. Jednorazowo wystąpiła również w 2018 r. w Zielonej Górze, Olsztynie i Wrocławiu.

Profesor Szukalski obserwuje zmiany zachowań demograficznych zarówno w skali przestrzennej, jak i w obrębie grup społecznych. Wśród przyczyn tych zmian wymienia m.in. zmianę zachowań kobiet na wsiach i w mniejszych miastach. Dopiero teraz zachowują się one tak, jak wcześniej mieszkanki stolic.

«Regiony o najwyższym poziomie urbanizacji i rozwoju ekonomicznego, a najniższym przywiązaniu do tradycyjnego sposobu definiowania rodziny, jako pierwsze rozpoczęły dynamiczne zmiany wzorca płodności i formowania rodziny. Zaś województwa o dużym udziale ludności wiejskiej i największym tradycjonalizmie obyczajowym okres takich najbardziej dynamicznych zmian odnotowują dopiero w ostatnich latach» — ocenia profesor.

Dodaje, że najpierw zmienił się model rodziny w grupie osób najlepiej wykształconych. To one odraczały decyzję o zostaniu rodzicami, a także opowiadały się za mniejszą liczbą dzieci. Osoby te miały bowiem najwięcej do stracenia, np. miejsce pracy. Obecnie w największych miastach powyższy proces spowalnia. Natomiast wciąż przebiega on dość szybo na obszarach wiejskich, zwłaszcza tych bardziej tradycyjnych i religijnych.

Socjolog zwraca uwagę na migracje zagraniczne oraz legalizowanie pobytu przez migrantów wewnętrznych. Przewiduje, że wyższa dzietność stolic regionów jest jedynie chwilowa, zaś po przejściu przez niezbędne etapy przemian zachowań rozrodczych i «odbiciu się od dna» również na innych terenach rozpocznie się proces odbudowy dzietności. W takim przypadku za 5-10 lat, po podwyższeniu się dzietności mieszkanek wsi i terenów pozametropolitarnych, ponownie może okazać się, iż dzietność w największych miastach jest niższa, niż średnia dla kraju czy danego regionu.

Raport „Wzrost dzietności w ostatnich latach: dlaczego najbardziej z niego korzystają duże miasta?” został opublikowany w Biuletynie Informacyjnym Demografia i Gerontologia Społeczna 2019 nr 5.

Płk Alfred Worden: w eksploracji kosmosu najważniejsza jest współpraca

Amerykański astronauta, płk Alfred Worden. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk 02.09.2019
Amerykański astronauta, płk Alfred Worden. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk 02.09.2019

W eksploracji kosmosu najważniejsza jest współpraca. Myślę, że każde państwo, nawet małe, może w przyszłość świętować triumf na tym polu, może mieć ogromny wkład w locie człowieka na Marsa – ocenił w poniedziałek w Krakowie astronauta, pilot NASA płk Alfred M. Worden.

Płk Alfred M. Worden był pilotem modułu dowodzenia Endeavour podczas misji Apollo 15 w 1971 r. i pierwszym człowiekiem, który odbył spacer kosmiczny w rekordowej odległości od Ziemi — 315 000 km.

87-letni dziś astronauta przyleciał do Krakowa na zaproszenie przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego Motoroli Solutions, które w Krakowie ma drugą największą po USA siedzibę i zatrudnia w dawnej stolicy Polski ok. 2 tys. osób. Rozwiązania technologiczne Motoroli i współpraca z NASA od dekad zapewniały komunikację pomiędzy Ziemią a astronautami w kosmosie.

Worden podczas poniedziałkowego spotkania z pracownikami korporacji w Krakowie oraz z dziennikarzami wspominał swój lot na Księżyc i podkreślał, jak ważna w kosmosie jest komunikacja o znaczeniu krytycznym – czyli komunikacja możliwa dzięki zaawansowanym technologiom, potrzebna służbom bezpieczeństwa w razie katastrof, wojen i innych sytuacji krytycznych.

Alfred M. Worden pod koniec misji Apollo 15, już podczas powrotu na Ziemię, 5 sierpnia 1971 r., odbył spacer kosmiczny w rekordowej odległości od Ziemi – 315 tys. km (196 tys. mil). Worden wyszedł ze statku kosmicznego, aby dotrzeć do modułu silnikowego i ustalić przyczyny awarii mechanizmu wysuwania kamery i spektrometru masowego. Z kamer astronauta przyniósł na statek filmy nakręcone podczas misji.

„Spędziłem 38 minut, pracując w próżni kosmicznej, mając równocześnie doskonały widok na Ziemię, jak i na Księżyc. Moim jedynym połączeniem z załogą był system komunikacji, który stanowił jeden z najważniejszych elementów sprzętu” – wspominał swój kosmiczny spacer amerykański astronauta.

Zapytany o to, co czuł podczas tego spaceru odpowiedział, że nie myślał o tym, co czuje, tylko koncentrował się na swoim zadaniu.

Uczestnicy spotkanie pytali Wordena m.in. o współczesny „kosmiczny wyścig”. Odpowiadając na to pytanie przyznał, że nie lubi mówić o kosmicznych wyścigach, o rywalizacji między USA a Rosją, USA a Chinami. W jego ocenie w eksploracji kosmosu najważniejsza jest współpraca, ponieważ programy badań kosmosu, w tym lotu na Marsa, są drogie — zbyt drogie do realizacji przez jeden kraj. „Myślę, że każde państwo, nawet małe, może w przyszłość świętować trumf na tym polu, może mieć ogromny wkład w locie człowieka na Marsa” – powiedział.

Zdaniem astronauty człowiek postawi stopę na Marsie później, niż się ludziom wydaje, czyli nie za kilka, kilkanaście lat, ale za 30, 40. „Promieniowanie słoneczne byłoby ogromnym problemem dla człowieka na Marsie. Nie wiemy, jakie skutki by miało, co by się stało z naszym mózgiem” – zwrócił uwagę.

Wspominając misję Apollo 15, Worden podkreślił żartobliwie, że w kosmosie trzeba mieć dużo poczucia humoru. Mówił też o potrzebie pozostania w formie, o regularnych ćwiczeniach fizycznych — przed lotem i w czasie lotu.

Poza spotkaniem w Krakowie Worden będzie również uczestniczył w 27. Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obrony (MSPO) w Kielcach, jako gość honorowy amerykańskiego pawilonu, zorganizowanego przez Kallman Worldwide.

Celem misji Apollo 15 były m.in. zebranie próbek gruntu Srebrnego Globu w rejonie księżycowych Apeninów i Szczelin Hadleya i ocena długotrwałego pobytu astronautów na powierzchni Księżyca. W misji udział wzięli: dowódca misji David R. Scott, pilot modułu dowodzenia Alfred M. Worden i pilot modułu księżycowego James B. Irwin.

Podczas misji Al Worden samotnie okrążył Księżyc, a Scott i Irwin stanęli na powierzchni Księżyca — przemierzyli po powierzchni Srebrnego Globu prawie 28 km w ciągu ponad 18 i pół godziny, zebrali w tym czasie 70 próbek o masie ponad 77 kg. Apollo 15 był dziewiątą misją załogowego amerykańskiego programu Apollo i czwartym lądowaniem na Księżycu. Była to pierwsza misja charakteryzująca się dłuższym, trzydniowym, pobytem na Księżycu i skupiająca się w większym stopniu niż wcześniejsze na badaniach i obserwacjach naukowych. Była to też pierwsza misja, po której astronauci nie przechodzili kwarantanny.

Motorola świętuje w tym roku 50-lecie lądowania człowieka na Księżycu. “To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości” – to słynne słowa wypowiedziane przez astronautę Neila Armstronga zostały przekazane na Ziemię w 1969 r. za pomocą przekaźnika S-Band, sprzętu marki Motorola Solutions.

Dyrektor generalny tej firmy w Polsce Jacek Drabik zaznaczył, że firma przez dekady dostarczała sprzęt radiowy dla lotów kosmicznych. „Dzisiaj wchodzimy w nową erę bezpieczeństwa publicznego. Dzięki innowacjom technologicznym w komunikacji o znaczeniu krytycznym, programom dla centrów dowodzenia, rozwiązaniom bezpieczeństwa publicznego w oparciu o wideo wykorzystujące sztuczną inteligencję oraz usługom zarządzania i wsparcia, dokładamy wszelkich starań, by kontynuować tworzenie pionierskich kamieni milowych” – powiedział.